Obóz urzędującego prezydenta Petra Poroszenki próbuje udowodnić, że komik jest słaby, bez poglądów i doświadczenia, a tym samym to kandydat realizujący interesy Kremla.

Według cząstkowych wyników podawanych wczoraj przez Centralną Komisję Wyborczą komik Wołodymyr Zełenski zdobył 30,4 proc. poparcia. Na urzędującego prezydenta głos oddało 16,09 proc. Ukraińców. Julię Tymoszenko poparło 13,23 proc. wyborców. To rezultaty po przeliczeniu 50 proc. protokołów.

Równocześnie ruszyła kampania przed drugą turą zaplanowaną na 21 kwietnia. Tymoszenko początkowo kwestionowała wyniki exit poll. Ich wiarygodność od początku była jednak wysoka, a polityk była jedną osobą, która je podważała. Większych zarzutów co do przebiegu wyborów nie mieli również zagraniczni obserwatorzy. Panuje przekonanie, że były one nadspodziewanie spokojne. W niedzielę wieczorem pod budynkiem Centralnej Komisji Wyborczej gromadzili się co prawda ludzie, którzy zapowiadali manifestacje przeciw fałszerstwom. Nie doszło jednak do poważniejszych demonstracji.

Reklama

– Wybory przebiegły uczciwie i były wolne – napisała w swoim komunikacie kanadyjska misja obserwacyjna CANADEM. – Obawialiśmy się, że Tymoszenko, w przypadku niewielkiej różnicy głosów, będzie próbowała podważyć wynik. Po pierwszych deklaracjach kwestionujących jakość exit poll sytuacja jednak zaczęła się uspokajać. Z oceną tego, jak będzie wyglądał dalszy przebieg wydarzeń, wstrzymałbym się jednak do ogłoszenia ostatecznych wyników przez CKW – mówił nam jeden z obserwatorów.

– To była trudna lekcja (…). Widzicie zmiany w kraju, ale chcecie, by były szybsze i głębsze – komentował przegraną w I turze Poroszenko. – To dopiero początek. Nie będziemy mieli odpoczynku – mówił z kolei Zełenski.

Reklama

Z danych CKW podawanych wczoraj wynika, że relatywnie dobry wynik osiągnął również kandydat reprezentujący przede wszystkim elektorat prorosyjski i dawnych zwolenników Partii Regionów – Jurij Bojko. Startujący z ramienia Opozycyjnej Platformy – Za Życie polityk uzyskał 11,53 proc.

Już wczoraj zaczęła się klarować taktyka obydwu kandydatów na II turę. Otoczenie Poroszenki za pośrednictwem jego Kanal 5 bombarduje komunikatem, że zwycięstwo niedoświadczonego Zełenskiego będzie dla państwa katastrofą. Szczególnie w obszarze stosunków międzynarodowych. Sztabowcy urzędującej głowy państwa będą dążyli do wciągnięcia komika w debatę i próbowali udowodnić mu, że nie ma kwalifikacji, by rządzić państwem. Z kolei otoczenie Zełenskiego nadal unika odpowiedzi na kluczowe pytania związane z pomysłami na politykę.

Poroszenko komentował, że aktor jest wymarzonym kandydatem dla Rosji. Przekonywał, że Władimir Putin chce na czele Ukrainy: „miękkiego, niedoświadczonego, słabego, ideologicznie amorficznego i politycznie niezdecydowanego prezydenta”. – Czy naprawdę chcemy mu dać taką możliwość? – pytał retorycznie. Według analityków właśnie w takim kierunku pójdzie teraz kampania. Stanie się próbą udowodnienia, że eksperyment Zełenskiego jest niebezpieczny dla państwa.

Jeden z zachodnich bankowców na Ukrainie przekonuje, że również inwestorzy oczekują większej liczby informacji na temat tego, jaki jest plan zwycięzcy pierwszej tury na ewentualne rządy.

Decyzję o starcie w wyborach prezydenckich Zełenski ogłosił w noc sylwestrową w telewizji 1+1, której właścicielem jest skonfliktowany z władzami ukraińskimi miliarder Ihor Kołomojski. Telewizja ta nadała wystąpienie komika przed orędziem noworocznym prezydenta Poroszenki. Obecne starcie jest postrzegane jako starcie między Poroszenką a oligarchą. Program Zełenskiego i skład jego najbliższego otoczenia będą pochodną tego konfliktu.