Gawłowski: Usuwałem ludzi PiS, teraz się mszczą

Stanisław Gawłowski
Stanisław GawłowskiAgencja Gazeta / Fot. Slawomir Kaminski Agencja Gazeta
14 marca 2019

- Prominentni działacze obecnej ekipy stracili przeze mnie pracę w instytucjach związanych z ochroną środowiska. Teraz płacę za to cenę – twierdzi Stanisław Gawłowski

Dzięki ministrowi Markowi Suskiemu temat Srebrnej nie umiera w mediach. Dlaczego uważa pan, że ona łączy się także z jego zarzutami i pracą w Ministerstwie Środowiska sprzed ponad dziesięciu lat?

Pod koniec rządów PiS, w 2007 r. wybucha, właściwie to nie obawiam się tego tak nazywać, afera z dotacją na odwiert geotermalny dla fundacji Lux Veritatis ojca Tadeusza Rydzyka. Zasady działania Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przy przyznawaniu dotacji na odwierty badawcze sprowadzają się do tego, że odwiert może zostać wykonany jedynie w miejscu, gdzie wcześniej tego typu badania nie miały miejsca. To się ustala na podstawie informacji z Państwowego Instytutu Geologicznego. W toruńskim przypadku takie odwierty w przeszłości były i nie ma uzasadnienia, aby je ponawiać. Jednak zarząd NFOŚiGW pod kierownictwem Kazimierza Kujdy dotację przyznaje. Pierwotnie ok. 12 mln zł.

Dotacja, czyli mówimy o pieniądzach bezzwrotnych.

Oczywiście, i one są zabezpieczane należytym wykonaniem prac. Po dokonaniu odwiertu i badań inwestor musi się nimi podzielić z PIG. W radzie nadzorczej funduszu pojawiły się jednak wątpliwości i część jej członków nie chciała głosować za dotacją dla Lux Veritatis. Wniosek upadł. Więc minister środowiska Jan Szyszko wymienił część rady nadzorczej NFOŚiGW. Tak udało się zbudować większość dla udzielenia grantu.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.