Syn Donalda Trumpa może zostać oskarżony o składanie fałszywych zeznań w sprawie kontaktów z Rosjanami.
Reklama
Wszystko wskazuje na to, że następną osobą, która usłyszy zarzuty w ramach prowadzonego przez specjalnego prokuratora Roberta Muellera dochodzenia w sprawie potencjalnych nielegalnych kontaktów Trumpa jako kandydata i prezydenta, będzie syn głowy państwa Donald junior. A końcowy raport na ten temat może być ogłoszony jeszcze w lutym.
W weekend amerykańskie media obiegła informacja, że ten biznesmen i doradca ojca jest pewien swojego losu i od kilku tygodni informuje o tym swoje najbliższe otoczenie oraz przygotowuje ze sztabem prawników strategię obronną. Dlaczego? Demokraci z komisji ds. wywiadu Izby Reprezentantów przegłosowali wniosek o odtajnienie zeznań wszystkich świadków, którzy zeznawali przed nią w sprawie Russiagate. Wcześniej pełnomocnik prezydenta Michael Cohen oraz jego doradca od rozwiązywania trudnych spraw Roger Stone zostali postawieni w stan oskarżenia przez Muellera za składanie fałszywych zeznań przed Kongresem. Wkrótce młody Trump ma dołączyć do tego grona.
Rok temu Donald Trump Jr miał zeznać pod przysięgą przed kongresmenami, że nie prowadził w trakcie kampanii z Rosjanami żadnych rozmów, które mogłyby skutkować zbieraniem kwitów obciążających rywalkę jego ojca do prezydentury, demokratkę Hillary Clinton. Po przesłuchaniu w Kongresie Donald Jr opublikował e-maile, w których zgadza się na spotkanie z bliską Kremlowi prawniczką Natalją Wiesielnicką w czerwcu 2016 r., czyli na cztery miesiące przed wyborami. Wynika z nich, że synowi przyszłego prezydenta USA powiedziano, iż kobieta dysponuje udostępnionym jej przez rosyjskiego prokuratora materiałem uderzającym w byłą sekretarz stanu USA.
Junior oświadczył potem, że obiecano mu dokumenty, które „mogą się przydać w wyborach”. Nie wspomniał jednak nic o ewentualnym udziale ludzi Putina i o swojej wiedzy na ten temat. Dodał, że Wiesielnicka stwierdziła na spotkaniu, że ma dowody na to, iż osoby związane z rosyjskim rządem finansują Komitet Krajowy Partii Demokratycznej oraz wspierają kandydatkę na prezydenta. – Jej słowa były mętne, niejasne i nie miały żadnego sensu. Nie wyjawiła żadnych szczegółów ani dodatkowych informacji. Szybko stało się jasne, że nie posiada ona żadnych konkretów – podsumował młody Trump.
Tymczasem w piątek zebrała się inna komisja Izby Reprezentantów ds. sprawiedliwości i sądownictwa. Mający w niej większość demokraci przycisnęli do muru p.o. prokuratora generalnego Matthew Whitakera, który z urzędu nadzoruje śledztwo Roberta Muellera. Interesowało ich, czy prezydent Trump próbował wpłynąć na urzędnika i sterować nim tak, by ten w jakiś sposób ograniczył bądź zablokował specjalnego prokuratora. Whitaker kluczył, co zdenerwowało członków komisji. Jej przewodniczący Jerry Nadler oświadczył po wszystkim, że wezwie go ponownie, i tym razem każe zeznawać pod przysięgą.
Jednocześnie do mediów przecieka coraz więcej szczegółów dochodzenia. Ostatnio portal BuzzFeed News napisał, że jego dziennikarze są w posiadaniu dokumentów na temat tego, iż wspomniany Michael Cohen o wiele dłużej pozostawał w kontakcie z Rosjanami, niż zeznał to przed Kongresem. Interes miał być wiązany. Prawnik z pomocą córki Trumpa, Ivanki negocjował z ludźmi Kremla budowę stupiętrowego wieżowca w centrum Moskwy, który miała postawić firma należąca do przyszłego prezydenta. Oczywiście na preferencyjnych warunkach, w zamian za to, by Donald Trump życzliwie wypowiadał się publicznie o Władimirze Putinie.
W weekend na temat śledztwa Muellera głos zabrał sam gospodarz Białego Domu. Na pytanie dziennikarzy, czy jest za tym, by nowy prokurator generalny (ma nim być William Barr, znany republikański prawnik, który pełnił tę funkcję już raz, w rządzie George’a Busha seniora) powinien ujawnić cały raport z owego dochodzenia, prezydent odparł, że to zależy od prokuratora generalnego i że nie ma pojęcia, co ten zdecyduje. Według Whitakera śledztwo Muellera zbliża się do końca i resort sprawiedliwości ma się wkrótce zapoznać z jego szczegółami.