„Problemy były odraczane, lecz nie rozwiązywane” – mówił Radew. „Pogodziliśmy się ze stagnacją, z brakiem celów i reform. Pogodziliśmy się ze wzrostem cen i niskimi dochodami. Skreśliliśmy z porządku dziennego zmechanizowane głosowanie i inne pomysły, które zagwarantowałyby uczciwość wyborów. Postępuje nieposzanowanie prawa i gwałt dokonywany na sprawiedliwości” – podkreślił.

Zwracając się do obywateli, prezydent przypomniał, że wielu Bułgarów myśli o emigracji, z trudem jest się w stanie utrzymać. Wielu dyskutuje też o polityce, ale - zaznaczył Radew - "polityki nie uprawia się przy świątecznym stole, a dzięki wysiłkom tysięcy ludzi rozumiejących, że wolności nie należy ograniczać, że naród jest w stanie zawrócić z bezdroży, przezwyciężyć egoizm i strach oraz zjednoczyć się w imię walki o sprawiedliwość i poszanowanie prawa".

Reklama

Nie wskazując konkretnie licznych skandali korupcyjnych, problemów w systemie sądowniczym ani serii spodziewanych po Nowym Roku podwyżek, prezydent dał do zrozumienia, że rozumie niezadowolenie społeczne, które według sondaży będzie narastać.

Od 1 stycznia w całym kraju drastycznie wzrośnie cena wody, po raz kolejny w ciągu ostatnich trzech miesięcy podrożeje gaz, dodatkowo jeszcze w listopadzie podniesiono cenę prądu dla przemysłu, co spowodowało podwyżkę wielu towarów, w tym chleba. Po listopadowych protestach ceny paliwa trochę spadły, później jednak wróciły do poprzedniego, wyższego poziomu.

Podniesienie płac, dotyczące wyłącznie sektora budżetowego, nie rekompensuje podwyżek cen, zwłaszcza w przypadku emerytów i gorzej zarabiających grup społecznych. W najbliższą niedzielę w kraju planowane są protesty przeciw drożyźnie.

W odróżnieniu od Radewa premier Bojko Borisow w noworocznym przesłaniu do obywateli na Facebooku podkreślił skuteczność bułgarskiej polityki zagranicznej, a szczególnie jej nacisk na unijną integrację Bałkanów Zachodnich. Starania na rzecz umocnienia przewodniej roli Bułgarii w regionie bałkańskim należy kontynuować - napisał.