Niedaleko Perpignan na południu Francji zginął kierowca, który w piątek w nocy uderzył w ciężarówkę blokującą rondo w ramach protestu "żółtych kamizelek" - poinformowały w sobotę miejscowe władze.

Kierowca miał 36 lat - podała lokalna policja.

Mężczyzna zginął na miejscu tuż przed północą - poinformował prokurator Perpignan, Jean-Jacques Fagni.

"Kierowca ciężarówki pozostał na miejscu i czekał na przybycie policji, w przeciwieństwie do ludzi, którzy zablokowali drogę i uciekli" - powiedział prokurator. Dodał, że na miejscu pozostały "jedynie dwie lub trzy zszokowane uczestniczki protestu, które również czekały na policję".

Według tego samego źródła, policja w Perpignan w departamencie Pireneje Wschodnie w regionie Oksytania prowadzi dochodzenie w związku z "nieumyślnym spowodowaniem śmierci i utrudnianiem ruchu drogowego".

Tym samym do dziesięciu wzrósł bilans ofiar śmiertelnych związanych z antyrządowymi protestami, organizowanymi od 17 listopada we Francji przez oddolny ruch "żółtych kamizelek".

Kilkudziesięciu protestujących blokowało drogi w piątek, szczególnie w punkcie poboru opłat na autostradzie między Francją a Hiszpanią, w gminie Boulou w departamencie Pireneje Wschodnie. Nowe protesty zaplanowano tam na sobotę.

Chociaż masowe demonstracje "żółtych kamizelek" ustały, w sobotę we Francji możliwe są dalsze blokady dróg w proteście przeciwko wciąż rosnącym kosztom utrzymania. Pod presją protestów rząd wycofał się ostatecznie z wprowadzenia podwyżki podatku paliwowego. Z czasem manifestanci zaczęli domagać się m.in. zmian w polityce społecznej, czy ustąpienia prezydenta Emmanuela Macrona. Nieustające protesty, które niekorzystnie zaczęły wpływać na francuską gospodarkę, zmusiły rząd do dalszych ustępstw. (PAP)