SLD musi rozliczyć się w związku z wyborami samorządowymi, bo inaczej nie ruszy do przodu; wynik nie jest porażką, ale pozostawia wiele do życzenia - powiedział w czwartek w Radiu Plus wiceprzewodniczący SLD Krzysztof Gawkowski.

PKW podała w czwartek nad ranem zbiorcze wyniki wyborów do rad gmin, rad powiatów, sejmików województw. W skali kraju w wyborach do sejmików PiS zdobył 254 mandaty, Koalicja Obywatelska uzyskała 194 mandaty, PSL - 70, Bezpartyjni Samorządowcy - 15, a SLD-Lewica Razem - 11. W 2014 r. PO zdobyła 179 mandatów, PiS uzyskał 169 mandatów, PSL - 159 mandatów, a SLD-Lewica Razem - 28 mandatów.

Gawkowski zapytany, czy SLD przegrało te wybory, powiedział, że to wynik, który "pozostawia wiele do życzenia", ale według niego "to na pewno nie jest porażka". "SLD musi rozliczyć się z tymi wyborami, bo inaczej nie ruszy do przodu" - powiedział polityk Sojuszu.

Reklama

"Jeżeli chcemy ruszyć do przodu, to trzeba zacząć integrować środowiska lewicowe, a nie tylko mówić o ich integracji - to jest pierwszy błąd. Po drugie, nie tylko kierować swojego programowego głosu do środowisk osób starszych, ale szukać też odpowiedzi, czy dla młodego i średniego pokolenia nie powinniśmy też mieć jakiejś oferty, która będzie decydowała o tym, że będą lepsze wyniki" - podkreślił.

"Powinniśmy na lewicy spróbować zbudować blok, który pod jednym szyldem wyborczym komitetu wyborczego pójdzie do tych wyborów. To może być nowa nazwa, nowa inicjatywa. Ja się nie boję tego. Ja nie muszę startować pod nazwą SLD, żeby walczyć o poparcie lewicowe” – dodał. W takim bloku, według Gawkowskiego, można łączyć różne siły polityczne, takie jak partia Razem, Partia Zieloni i SLD.

"Ja jestem w stanie, jako Krzysztof Gawkowski, podnieść rękę na zarządzie partii za tym, żeby zrezygnować z szyldu partyjnego, nie startować w tych wyborach europejskich pod szyldem SLD tylko pod szyldem nowym po to, żeby lewica w Polsce nie miała 6, a 16 albo 26 proc." - powiedział polityk.

"Jeżeli ktoś jest przywiązany do szyldu SLD, to znaczy, że popełnia strategiczny błąd. Myśli o tym, żeby być w Parlamencie Europejskim dla szyldu, a nie idei” – zaznaczył Gawkowski.

Dodał, że "największą nadzieją polskiej polityki po lewej stronie" jest obecnie Robert Biedroń. "Trzeba z nim rozmawiać" - podkreślił. "Nie ma dzisiaj polityka bardziej progresywnego, bardziej świeżego, a zaraz bardziej zdolnego przyciągać nowy elektorat. Jeżeli Robert Biedroń czułby się takim elementem wspólnotowego projektu, to bardzo dobrze. (...) Ma papiery na to, żeby być liderem" - wskazał.