Teraz, chwilę po zakończeniu głosowania wydaje się, że tylko teoretycznie wybory samorządowe 2018, których pierwsza tura już za nami były takie same jak każde inne wybory po 1989 roku w Polsce. Otóż były inne odpowiedź na pytanie dlaczego wydaje się oczywista.
Media społecznościowe od południa zalewały doniesienia o tym, że w lokalach wyborczych ustawiają się długie... kolejki. Właśnie tak. Kolejki po karty wyborcze, by oddać głosy na kandydatów do rad gmin, powiatów, województw czy wreszcie prezydentów miast lub wójtów wsi. Czegoś takiego dawno nie widzieliśmy.
Można by powiedzieć: wróciła normalność. Przecież tak powinno być zawsze. O to walczyli strajkami i kamieniami na ulicach - rzucając w ZOMO - nasi ojcowie i dziadkowie w latach 70. i 80. Powinno być właśnie tak, że wszyscy dumnie korzystamy z prawa uczestnictwa w wolnych wyborach, które nie tylko są esencją demokracji, ale również pojęcia znacznie szerszego: wolności. Danej nam przecież niemal 30 lat temu, ale czy na zawsze?
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.