14 przeciwników rządu uwolniły we wtorek władze Kambodży. Zdaniem części obserwatorów premier kraju Hun Sen chce przez te ułaskawienia złagodzić krytykę, płynącą z zagranicy po lipcowych wyborach parlamentarnych, w których jego partia zdobyła wszystkie mandaty.

Wszyscy wypuszczeni na wolność to członkowie lub zwolennicy opozycyjnej Partii Narodowego Ocalenia Kambodży (CNRP), zdelegalizowanej jesienią zeszłego roku.

W 2014 roku zostali skazani na kary od siedmiu do 20 lat pozbawienia wolności za to, że w lipcu tamtego roku próbowali siłą otworzyć zamknięty przez władze Park Wolności, jedyne miejsce, w którym można było legalnie organizować demonstracje. Wyroki te były powszechnie krytykowane jako motywowane politycznie.

Reklama

"Długo czekaliśmy na prawdziwe pojednanie Kambodży jako narodu z demokratycznymi zasadami, szanującego prawa człowieka" - powiedział dziennikarzom jeden z uwolnionych, Meach Sovannara, już przed swoim domem w Phnom Penh.

W wyborach parlamentarnych 29 lipca rządząca Kambodżańska Partia Ludowa (CPP) Hun Sena wystartowała bez właściwie żadnej rzeczywistej konkurencji i zdobyła wszystkie mandaty w liczącym 125 deputowanych parlamencie. Obrońcy człowieka oceniają, że wybory nie były ani wolne, ani uczciwe.

Wygrana PPC w wyborach była w zasadzie pewna, bo w ciągu ostatniego roku - jak wskazywali komentatorzy - rząd skutecznie zlikwidował wszelką znaczącą opozycję, zmienił konstytucję i tłumił wolność prasy oraz społeczeństwo obywatelskie.

Hun Sen, który rządzi krajem od ponad 30 lat, od 17 sierpnia poprosił o ułaskawienie 23 osób.

Cytowany przez agencję Reutera Sebastian Strangio, autor książki "Kambodża Hun Sena", wskazał, że prośby o łaskę dla wybranych więźniów mają złagodzić napięcia polityczne w kraju, a zarazem być dla krytyków na Zachodzie sygnałem demokratyzacji.

"To nie oznacza jakiejś poważnej zmiany w nastawieniu Hun Sena. Historia pokazuje, że jeśli przed kolejnymi wyborami ktoś rzuci CPP poważne wyzwanie, Hun Sen zrobi wszystko, by utrzymać się u władzy" - ocenił Strangio.

Rzecznik kambodżańskiego rządu Phay Siphan powiedział, że ostatnie ułaskawienia to ze strony Hun Sena "czyn humanitarny", a nie odpowiedź na krytykę społeczności międzynarodowej.