Rentowność 10-letnich obligacji przebiła wczoraj 20 proc. Ankara będzie musiała podjąć zdecydowane działania.
Reklama
Każdego dnia turecki rynek finansowy bije rekordy słabości. W poniedziałek najniższy w historii był kurs lokalnej waluty. Za dolara trzeba było płacić niemal 5,4 liry. Od początku roku straciła ona na wartości prawie 30 proc. Wczoraj był inny rekord – rentowność 10-letnich obligacji skarbowych przebiła 20 proc. W efekcie pojawiły się pogłoski, że Turcja będzie potrzebować pomocy ze strony Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Udziela on pożyczek krajom, których standing finansowy jest tak słaby, że nie są w stanie same pożyczyć pieniędzy za granicą.
Gospodarka rosła, ale jest coraz bardziej rozchwiana / Dziennik Gazeta Prawna
– Zaangażowanie MFW jest bardzo mało prawdopodobne, jak długo trwa konflikt między Turcją i Stanami Zjednoczonymi. Administracja Trumpa nie zgodzi się na pomoc, dopóki Andrew Brunson jest zatrzymany w Turcji – wskazał na Twitterze duński ekonomista Lars Christensen, założyciel firmy Markets & Money Advisory.

Reklama
Brunson to amerykański pastor aresztowany jesienią 2016 r., kilka miesięcy po próbie puczu, który miał obalić prezydenta Recepa Erdoğana. Pod koniec lipca Trump wezwał władze w Ankarze do uwolnienia duchownego. W ubiegłym tygodniu Waszyngton nałożył sankcje na dwóch urzędników zamieszanych w zatrzymanie Brunsona – zamroził ich aktywa w USA.
Christensen wskazuje, że kraje o płynnym kursie walutowym powinny być w stanie samodzielnie ustabilizować swoje finanse. Jak? Bank centralny musi podnieść stopy procentowe, by zatrzymać odpływ kapitału i spadek kursu lokalnej waluty. Powinny towarzyszyć temu zapowiedzi ograniczenia deficytu budżetowego, które – jeśli zostaną faktycznie wprowadzone w życie – będą skutkować ograniczeniem presji inflacyjnej i deficytu na rachunku obrotów bieżących.
Erdoğan nie chciał się dotąd zgodzić na takie kroki, bo w krótkim terminie skutkowałyby one pogorszeniem koniunktury. Dla niego priorytetem był zaś wzrost gospodarczy, który podbijałby jego noty u wyborców. W czerwcu w Turcji odbywały się wybory prezydenckie i parlamentarne. Po tym jak Erdoğan zdecydowanie je wygrał, wcześniejsze obawy inwestorów o niezależność banku centralnego jeszcze się wzmocniły. Powód: na lipcowym posiedzeniu nie doszło do oczekiwanej podwyżki stóp, która miałaby przeciwdziałać najwyższej od 2004 r. inflacji. W lipcu średni poziom cen był o prawie 16 proc. wyższy niż rok wcześniej. Następne posiedzenie rady banku jest zaplanowane dopiero na wrzesień.
Tureckie finanse nie są jeszcze na straconej pozycji. Dług publiczny jest relatywnie niewielki – według najnowszych dostępnych danych nie przekracza 30 proc. PKB. Kraj dysponuje też pokaźnymi rezerwami walutowymi: w końcu maja wynosiły one prawie 131 mld dol. Tyle że jeszcze na początku bieżącego roku było to prawie 140 mld.