Sąd Okręgowy w Warszawie odroczył decyzję, czy i kiedy Marek Falenta odbędzie karę. Biznesmen niemal dwa lata temu został skazany na 2,5 roku więzienia w związku z tzw. aferą podsłuchową. Ubiega się o odroczenie ze względu na zły stan zdrowia.

Sąd we wtorek odroczył rozprawę i zdecydował o powołaniu biegłych, którzy mają się wypowiedzieć o stanie zdrowia skazanego.

"Posiedzenie w sprawie Marka F. odroczone zostało do dnia 4 września z powodu konieczności przeprowadzenia dowodu z opinii dwóch biegłych. Będzie to druga opinia lekarzy biegłych wydana wobec Marka F., ale tym razem z innej specjalizacji. Dodatkowych informacji nie udzielamy, gdyż stanowią one zakres danych wrażliwych, czyli dotyczących stanu zdrowia" – poinformowała PAP w środę Samodzielna Sekcja Prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie.

Reklama

Sąd poinformował, że opinia ta jest kluczowa do wydania decyzji o odbyciu kary przez Falentę albo jej ewentualnym odroczeniu.

Wtorkowe posiedzenie nie było pierwszym, na którym sąd nie zdecydował o losie Falenty. Pierwszy termin "w przedmiocie odroczenia skazanemu wykonania kary pozbawienia wolności" odbył się 22 maja, kolejny 26 czerwca br. Podczas tego drugiego sąd powołał biegłego "na okoliczność ustalenia, czy możliwe jest wykonanie wobec Marka F. orzeczonej kary". Ekspert wskazał sądowi, że potrzebna jest opinia biegłych z innej specjalizacji, żeby ostatecznie stwierdzić, czy stan skazanego pozwala na przebywanie w zakładzie karnym.

"Powodem jest sytuacja osobista mojego klienta" - powiedział PAP mec. Marek Małecki, pytany o powody wniosków o odroczenie. Potwierdził, że chodzi m.in. o problemy zdrowotne.

W 2016 roku Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Marka Falentę na 2,5 roku więzienia. Biznesmen został skazany w tzw. aferze podsłuchowej. Kelner Konrad Lassota i Krzysztof Rybka zostali skazani na 10 miesięcy w zawieszeniu i grzywny. Sąd odstąpił od ukarania kelnera Łukasza N. - nakazując mu zapłatę 50 tys. zł. na cel społeczny.

Wyrok uprawomocnił się w grudniu 2017 roku. Obrońcy Falenty złożyli kasację do Sądu Najwyższego. "Wiemy, że Sąd Apelacyjny w Warszawie przekazał akta do Sadu Najwyższego. Czekamy na wyznaczenie terminu" - poinformował mec. Małecki.

Ujawnione w tygodniku "Wprost" rozmowy wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska. Sprawa dotyczyła nagrywania od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. w warszawskich restauracjach osób z kręgów polityki, biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych. Nagrano m.in. ówczesnych szefów: MSW - Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ - Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury i rozwoju - Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę i szefa CBA Pawła Wojtunika.