Bliski współpracownik nowego premiera Hiszpanii Pedro Sancheza, Jose Luis Abalos, odrzucił w poniedziałek możliwość rozpisania przedterminowych wyborów. Rządzący obecnie socjaliści dysponują jedynie 84 mandatami w liczącym 350 deputowanych parlamencie.
Reklama

Sanchez, szef Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej(PSOE), został zaprzysiężony w sobotę jako szef rządu, po wotum nieufności wyrażonym w piątek przez Kongres Deputowanych premierowi i przewodniczącemu Partii Ludowej (PP) Mariano Rajoyowi.

"Rzeczywiście nietypowe jest rządzić z 84 deputowanymi (w parlamencie), ale scena polityczna jest bardzo podzielona i wszystko wskazuje na to, że nowe wybory nie poprawią sytuacji" - powiedział w radiu COPE Abalos, członek PSOE, który nazywany jest prawą ręką Sancheza.

Sanchez jeszcze nie mianował członków swojego rządu.

Wniosek o konstruktywne wotum nieufności wobec Rajoya, po przegłosowaniu którego Sanchez doszedł do władzy, socjaliści złożyli po werdykcie sądu w jednej z najgłośniejszych spraw korupcyjnych z ostatnich lat w Hiszpanii. 29 powiązanych z PP osób, zarówno polityków, jak i przedsiębiorców, usłyszało wyroki m.in. za płatną protekcję, fałszerstwa i pranie brudnych pieniędzy. Skarbnik PP w latach 2008-2009 Luis Barcenas został skazany na 33 lata i cztery miesiące więzienia. Sąd nakazał mu też zapłatę 44 mln euro. Uważany za lidera siatki korupcyjnej Francisco Correa usłyszał wyrok 51 lat i 11 miesięcy pozbawienia wolności.

Na PP nałożono też ponad 245 tys. euro kary za czerpanie korzyści z korupcji.