Działania operacyjne ABW dotyczyły powiązań Marcina P. i tego, skąd miał pieniądze na rozkręcenie Amber Gold - zeznał we wtorek b. dyrektor departamentu postepowań karnych ABW Jan Bilkiewicz. Dodał, że ws. Amber Gold gdańska prokuratura była "trudnym partnerem".

Jan Bilkiewicz, dyrektor departamentu postępowań karnych ABW w latach 2008-2015, był drugim świadkiem, który zeznawał we wtorek przed komisją śledczą ds. Amber Gold. Zeznał, że o sprawie Amber Gold dowiedział się między 8 a 15 maja 2012 r.

Przyznał, że po notatce ówczesnego szefa ABW gen. Krzysztofa Bondaryka, która została wysłana 24 maja 2012 r. do najważniejszych osób w państwie z informacją, że Amber Gold może być piramidą finansową, Bondaryk został poproszony na spotkanie przez Prokuratora Generalnego. W spotkaniu uczestniczył świadek. Prokurator Generalny miał wówczas zaproponować ABW prowadzenie sprawy.

Reklama

Witold Zembaczyński (Nowoczesna) pytał świadka, co było głównym celem działań operacyjnych ABW. Bilkiewicz odpowiedział, że "od początku to było poszukiwanie Świętego Graala, czyli tego, kto stoi za (twórcą Amber Gold) Marcinem P." Dodał, że "pierwsze kroki, które były podejmowane zmierzały do ustalenia, kto dał pieniądze na rozkręcenie tego interesu i czy jakieś grupy przestępcze mogą stać za Marcinem P.".

Dopytywany, czy mogło dojść do "prania pieniędzy", świadek przyznał, że prośba o sprawdzenie takich informacji została wysłana do Ministerstwa Finansów. Dodał jednocześnie, że nie było informacji o "praniu pieniędzy". Według świadka, funkcjonariuszom ABW nie udało się jednoznacznie ustalić, skąd pochodziły pieniądze, dzięki którym Marcin P. założył spółkę Amber Gold.

Reklama

Krzysztof Brejza (PO) pytał świadka o ocenę współpracy z prokuratorami Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. "Prokuratura w Gdańsku była, jeżeli chodzi o sprawę Amber Gold, trudnym partnerem", delikatnie mówiąc" - powiedział Bilkiewicz.

Jak mówił, prokuratura, odwrotnie niż ABW, uważała na pewnym etapie, że ws. Amber Gold jest za wcześnie na "realizacje procesową" i na tym tle dochodziło do spięć między Agencją i gdańską prokuraturą. "Już na pewnym etapie nie mogłem logicznie uzasadnić, dlaczego nie następuje realizacja tej sprawy i uważałem to za obstrukcję" - powiedział Bilkiewicz. Dodał, że w końcu był zadowolony, że śledztwo ws. Amber Gold przeniesiono do prokuratury w Łodzi.

Wiceprzewodniczący komisji Jarosław Krajewski(PiS) przytoczył notatkę sporządzoną 6 listopada 2012 r., w której naczelnik departamentu postępowań karnych w gdańskiej delegaturze ABW informowała, że Bilkiewicz nie wyraził zgody na przyjęcie przez gdańską delegaturę ABW do prowadzenia, śledztwa prowadzonego w prokuraturze okręgowej w Łodzi ws. niegospodarności w porcie lotniczym w Gdańsku dot. współpracy z OLT. W nawiasie notatki - jak wskazał poseł PiS - zapisano, że w sprawie występuje syn ówczesnego premiera - Michał Tusk.

Świadek przyznał, że taka rozmowa "być może była". "Nie mam prawa nie wierzyć, że funkcjonariuszka napisała nieprawdę" - dodał.

Przyznał, że mógł nie wyrazić zgody m.in. ze względu na kwalifikację sprawy, a delegatura gdańska ABW byłaby niewydolna do prowadzenia tej sprawy.

Zapytany przez Krajewskiego, kiedy dowiedział się, że w sprawie występuje Michał Tusk, Bilkiewicz odpowiedział, że dowiedział się w lipcu 2012 r. z mediów.

Bilkiewicz stwierdził, że na koniec lipca 2012 r. Marcin P. mógł usłyszeć sześć zarzutów. Krajewski przytoczył zeznania świadków z delegatury gdańskiej ABW, że wnioskowali oni o postawienie zarzutów Marcinowi P., ale - jak zeznali - nie było woli prokuratury. Poseł spytał, czy Bilkiewicz podejmował działania ws. zmiany stanowiska prokuratury, odpowiedział, że "być może". Przyznał, że wiedział o trudnej współpracy między ABW a prokuraturą w Gdańsku i w tej sprawie interweniował u Bondaryka. Mówił, że chodziło mu wówczas także o zabezpieczenie dokumentów i majątku Marcina P.

Krajewski zapytał, kiedy został zebrany materiał dowodowy, aby postawić zarzuty żonie Marcina P. - Katarzynie. Bilkiewicz stwierdził, że była rozmowa, czy można małżeństwo zatrzymać jednocześnie. Krajewski przypomniał, że Marcin P. został zatrzymany 29 sierpnia 2012 r., a dzień później został tymczasowo aresztowany, a Katarzyna P. przebywała na wolności jeszcze osiem miesięcy. Świadek powiedział, że sprawę we wrześniu 2012 przejęła prokuratura łódzka, która dopiero musiała się zapoznać z dokumentacją.

Świadek powiedział także, że w lipcu 2012 r. ABW miało informację o planowanej "ucieczce" Marcina P. do Argentyny. Bilkiewicz powiedział, że kazał te informację przekazać prokuraturze. Dodał, że w związku z tą informacją "musieliśmy mieć cały czas pod kontrolą pana Marcina".

Amber Gold powstała na początku 2009 r. i miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. W połowie 2011 r. spółka przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express.

Linie OLT Express upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r. Z kolei Amber Gold ogłosiła likwidację 13 sierpnia 2012 r., a tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Według ustaleń, w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej, firma oszukała w sumie niemal 19 tys. swoich klientów, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.