Reklama

Gul, który wspólnie z Erdoganem zakładał rządząca obecnie Partię Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), oświadczył, że nie odegra aktywnej roli w wyborach przewidzianych zgodnie z konstytucją na listopad 2019 roku i przyspieszonych o półtora roku.

O tym, że były prezydent (2007-14) i premier (2002-03), mógłby wystąpić jako rywal Erdogana, zaczęło się mówić, gdy niewielkie ugrupowanie opozycyjne Saadet (Partia Szczęścia), które nie ma przedstawicieli w parlamencie, ponieważ nie pokonało 10-procentowego progu wyborczego w 2015 roku, zaproponowało, aby Gul wziął udział w rywalizacji o stanowisko prezydenta z poparciem oferowanym przez kilka partii.

W ostatnich dniach Gul prowadził rozmowy z różnymi politykami, aby zbadać możliwość zbudowania frontu opozycji wobec Erdogana, który - jak dotąd - jest wciąż jedynym kandydatem w wyborach.

"Lider partii Saadet, Temel Karamollaoglu, sugerował, że powinienem startować w przyszłych wyborach" - powiedział Gul na konferencji prasowej w Stambule transmitowanej przez kanał telewizyjny CNN Turk. "Odpowiedziałem, że uczynię niezbędne kroki, jeśli uzyskam wielkie poparcie, ale nie otrzymałem go" - dodał polityk.

Według tureckiej prasy, Gul nie zgadza się z kierunkiem, jaki przybrała w ostatnich latach polityka AKP. Wyraziła się ona m.in. w przeprowadzeniu w 2017 roku referendum, w którym zaaprobowała przekształcenie ustroju Turcji w system prezydencki charakteryzujący się tym, że szef państwa dzierży w swych rękach całą władzę wykonawczą. (PAP)