Reklama

"Jeżeli chcemy poprawić sytuację ludnościową Polski, to musi się nas rodzić więcej. Jeśli chcemy zagwarantować zastępowalność pokoleń, to wskaźnik dzietności musi być ponad 2 proc." - mówiła minister rodziny, pracy i polityki społecznej.

Przypomniała, że po objęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość "ten wskaźnik wynosił 1,38 proc.", a w 2017 r. wynosi 1,45 proc. Dodała, że mimo to "mamy społeczeństwo starzejące się". Rafalska podkreśliła, że byłoby dobrze, gdyby rodzice wcześniej decydowali się na narodziny drugiego dziecka. Zaznaczyła, że "premia za drugie dziecko" jest jedną z prospołecznych propozycji PiS.

Rozwiązanie to zakłada, że jeżeli w ciągu 24 miesięcy od narodzin pierwszego dziecka rodzice zdecydują się na drugie, to wydłużony zostanie im o trzy miesiące urlop rodzicielski. Urlop będzie płatny na poziomie 100 proc. Mają też być dodatkowe preferencje; m.in. dostępność do żłobka i przedszkola. Premia za urodzenie drugiego dziecka są m.in. w Austrii i Finlandii.

Rafalska zauważyła, że propozycje rządu zapewniają także prawo do emerytury minimalnej dla niepracujących kobiet, które wychowały czworo dzieci i więcej. Aktualnie prawo do emerytury minimalnej dotyczy kobiet, które miały co najmniej 20-letni staż pracy.

W trakcie spotkania w Boguchwale Rafalska mówiła, że często słyszy, że "nie zrobiliście tego, czy tamtego". "To jest drugi nasz autorski budżet, dopiero weszliśmy w trzeci rok rządzenia. Po okresie, w którym poprzedni rząd nieprzerwanie rządził osiem lat. To jest inna perspektywa czasowa, ale i tak mam wrażenie, że w obszarze polityki społecznej zrobiliśmy znacznie więcej niż poprzednicy" - podkreśliła minister.

Jej zdaniem odmawianie PiS prawa do realizowanie własnego programu związane jest z "naruszeniem różnych interesów, różnych grup".(PAP)

autor: Alfred Kyc