Do sądu trafiło zażalenie ws. 500 tys. zł poręczenia majątkowego wobec Jacka Kapicy

Jacek Kapica
Jacek KapicaAgencja Gazeta / Fot. Kuba Atys Agencja Gazeta
9 kwietnia 2018

Do Sądu Rejonowego w Białymstoku trafiło w poniedziałek zażalenie obrońcy na zastosowane przez prokuraturę wobec b. wiceministra finansów Jacka Kapicy poręczenie majątkowe w wysokości 500 tys. zł. Śledczy stawiają mu zarzuty niedopełnienia obowiązków służbowych w sprawie tzw. afery hazardowej.

Chodzi o 500 tys. zł poręczenia majątkowego, zastosowane wobec Jacka Kapicy obok nakazu powstrzymania się od działalności związanej z udzielaniem porad i konsultacji w zakresie urządzania i prowadzenia gier hazardowych oraz zakładów wzajemnych, a także obok zabezpieczenia na mieniu w kwocie 500 tys. zł, poprzez ustanowienie hipotek na dwóch nieruchomościach.

W poniedziałek zażalenie trafiło z prokuratury do Sądu Rejonowego w Białymstoku - poinformowała PAP sędzia Beata Wołosik, koordynator biura prasowego tego sądu. Na razie nie wiadomo, kiedy sąd rozpozna zażalenie; według przepisów ma to zrobić "niezwłocznie".

Prokuratura Okręgowa w Białymstoku zarzuca b. wiceministrowi finansów i b. szefowi Służby Celnej niedopełnienia obowiązków służbowych w latach 2008-2015 "w celu osiągnięcia korzyści majątkowej dla innych osób, w łącznej kwocie ponad 21 mld zł".

Podejrzany nie przyznał się, złożył krótkie wyjaśnienia. Po jego zatrzymaniu półtora tygodnia temu przez CBA, śledczy nie wnioskowali o areszt, zastosowali tzw. wolnościowe środki zapobiegawcze.

Zarzuty związane są z rejestrowaniem automatów do gry o niskich wygranych, tzw. jednorękich bandytów. Według śledczych, w rzeczywistości pozwalały one na grę o wysokie stawki, mimo że - zgodnie z prawem - dopuszczalne były jednorazowe wygrane jedynie o wartości kilkudziesięciu złotych. Straty Skarbu Państwa z tytułu różnicy w opodatkowaniu automatów dających niskie i wysokie wygrane, które to podatki nie zostały zapłacone przez użytkowników takich urządzeń, szacują na ponad 21 mld zł.

Śledztwo w sprawie tzw. afery hazardowej trwa od kilku lat. Badano w nim m.in., czy w latach 2006-2009 urzędnicy Ministerstwa Finansów doprowadzili do rejestracji, wbrew obowiązującym wówczas przepisom, tysięcy automatów do gier hazardowych. Ostatecznie zostało umorzone, ale po analizie zasadności tej decyzji, Prokuratura Krajowa zdecydowała o konieczności wznowienia postępowania. Prowadzi je obecnie Prokuratura Okręgowa w Białymstoku; Jacek Kapica jest pierwszą osobą z zarzutami.

W zamieszczonym przed tygodniem w mediach społecznościowych oświadczeniu b. wiceminister napisał, iż nie ma żadnych zastrzeżeń, aby media - opisując sprawę - przywoływały jego pełne dane personalne, po postawieniu zarzutów formalnie ograniczone do imienia i pierwszej litery nazwiska. "Z tego bowiem, co dotąd zrobiłem dla Polski, jestem wyłącznie dumny. Jestem Jacek Kapica, nie Jacek K." - napisał.

Celem sprawy nie jestem ja, tylko Donald Tusk, ja jestem środkiem do osiągnięcia celu - mówił Kapica w piątek w TVN24. "Nikt nigdy nie dostał takiego wyssanego z palca zarzutu na taką sumę(...) Na każdym robi to wrażenie, zwłaszcza brak podstaw ekonomicznych takiej kwoty" - powiedział. Zapewniał też, że jest niewinny i że zamierza to udowodnić prokuraturze lub w procesie przed sądem.

Były wiceminister finansów i były szef Służby Celnej Jacek Kapica przyznał też, że w czasach gdy pracował w resorcie finansów powstały projekty rozwiązań ograniczających wyłudzenia VAT, ale znajdowały się "w szufladach". Przekonywał zarazem, że dzięki jego działaniom udało się uszczelnić np. system poboru akcyzy.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.