Niewiele nas tak porusza jak aborcja. Są, owszem, inne problemy, które sprawiają, że łapiemy za (polityczną) broń: emigracja, polski węgiel, Unia Europejska ze szczególnym wyszczególnieniem kwestii, czy i z jakiej racji Niemiec chce pluć nam w twarz.
Ale te inne sprawy mają kontekst mocniej historyczny – gdyby nie wojna w Syrii, na przykład, uchodźca by nas tak nie kłopotał; gdyby nie rzeczony uchodźca, mniej mielibyśmy konfliktów z UE. Problem aborcji zaś jest jak wieczny płomień, który zawsze tli się w duszy narodu; wystarczy lekki podmuch, żeby wzniecić szalejący pożar. Emocje są nieporównywalne z innymi kwestiami – ludzie wyjdą na ulicę w obronie, na przykład, niezależnych sądów, ale w sprawie aborcji wyjdą, rzec można, o wiele bardziej „osobiście”.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.