Planowana przez partie rządzące „dekoncentracja” mediów z pozoru wygląda na zacne zamiary: ma rozbić monopol dławiący wolność słowa i zapewnić odbiorcom bogaty wybór treści i opinii. „Różnorodność na rynku medialnym to wzmocnienie demokracji” – stwierdza posłanka PiS Joanna Lichocka na łamach tygodnika „Sieci” i nie sposób się z nią nie zgodzić. „Dekoncentracja będzie długotrwałą gwarancją pluralizmu” – dodaje, i nie sposób zostawić tego bez komentarza.
Bo skutek planowanej kuracji będzie dokładnie przeciwny. W Polsce nie ma dziś bowiem żadnego medialnego monopolu blokującego różnorodność, który trzeba by rozbijać. A przepuszczenie dojrzałego i urozmaiconego rynku przez dekoncentracyjną szatkownicę zaowocuje nie pluralizmem, lecz pauperyzacją. Jeśli pacjent ma gorączkę, trzeba mu podać leki. Natomiast faszerowanie nimi zdrowego może tylko zaszkodzić.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.