Procederem zarządza z Cypru Polak, który już raz był oskarżony o łamanie praw autorskich. Nawet 10 mln zł miesięcznie tracą nadawcy telewizyjni na skutek działania największej pirackiej strony udostępniającej na żywo kodowane kanały filmowe i sportowe.
W Polsce na jedną osobę, która wykupiła dostęp do płatnych kanałów telewizyjnych, przypada nawet pięć, które oglądają te same treści z nielegalnych źródeł – wynika z szacunków Stowarzyszenia Dystrybutorów Programów Telewizyjnych „Sygnał”. 2,5 mln internautów płaci za dostęp do filmów i sportu w serwisach, które nie mają praw do ich dystrybucji. Największy piracki serwis Weeb.tv ma 100 tys. stałych użytkowników, a odwiedza go prawie 1,8 mln osób miesięcznie. Płacąc 20 zł, mają dostęp do wszystkich kanałów, za które korzystając z legalnych źródeł, zapłaciliby co najmniej pięć razy więcej. Łatwo obliczyć, że straty operatorów z tytułu działalności tylko tego jednego serwisu sięgają nawet 10 mln zł miesięcznie. – To jest bardzo duży problem. Mamy do czynienia z kradzieżą na masową skalę. Taki serwis nie płaci ani twórcom, ani producentom, ani dystrybutorom treści – mówi Jarosław Mojsiejuk, prezes stowarzyszenia „Sygnał” oraz dyrektor ds. bezpieczeństwa w Cyfrowym Polsacie. Dodaje, że kradzione są przede wszystkim transmisje sportowe i filmy.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.