Autopromocja

Kent Washington: W PRL niemal nie doświadczyłem rasizmu. Wrogiem był rząd, nie ja [WYWIAD]

Kent Washington
03.1979. Trening koszykówki Start Lublin. Nz. Kent Washington. (awol) PAP/JaśkiewiczPAP Archiwalny / Jaśkiewicz
19 lutego 2023

- Szefowie klubów sportowych mieli w czasach ludowej Polski niesamowitą władzę. Wszystko byli stanie załatwić. Nawet mieszkanie - zauważa Kent Washington, koszykarz Startu Lublin i Zagłębia Sosnowiec w latach 1979–1983. Zagrał w filmie „Miś”.

Z Kentem Washingtonem rozmawia Magdalena Miecznicka

Kiedy był pan ostatnio w Polsce?

Kiedy wyjechałem na dobre, w 1983 r. Ale niedługo wybieram się z powrotem. Wiem, że będę płakał. Oglądam Polskę w internecie i widzę, jak niesamowicie się zmieniła. Mam też tu jeszcze paru przyjaciół. Bardzo mało mówić i rozumieć mało też, ale lubić mówić też (ostatnie zdanie mówi po polsku - red.).

Kiedy znalazł się pan w Polsce po raz pierwszy?

W 1976 r. Burmistrz Southampton, gdzie znajdował się mój college, był Polakiem, i to on zorganizował naszej drużynie koszykarskiej mecze w Polsce. Zaproszono nas do Warszawy i Lublina na dwadzieścia dni, w sumie siedem spotkań. Był maj.

Jak się panu spodobało w Polsce?

Różnice były ogromne, jakbyśmy cofnęli się w czasie. Ludzie ubierali się niemodnie, budynki były szare i ponure, nie widziało się prawie żadnych reklam, samochody były małe. Nigdy też nie dostałem zimnej coca-coli - zawsze była ciepła, podejrzewałem, że z lodówkami jest krucho. Toalety wyglądały niezbyt nowocześnie. Żeby spuścić wodę, pociągało się za łańcuch zwisający z góry. Trzeba się też było przyzwyczaić do papieru toaletowego, który był szorstki. A często w ogóle go nie było, tylko leżały porwane strony gazet.

Jak podróżowała pana drużyna po Polsce?

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.