Do polskich kin wchodzi właśnie „Baranek Shaun”, kolejna animacja ze studia Aardman, w którym animatorzy pracują, używając tradycyjnych metod i narzędzi
Ręcznie malowane tła i rysunki oraz poklatkowo animowane plastelinowe kukiełki stały się znakiem rozpoznawczym firmy. Opierając się najnowszym zdobyczom techniki, pracownicy popularnego studia uprawiają skuteczną partyzantkę. Nic dziwnego, że fanami ich produkcji są i rodacy z Wielkiej Brytanii, i zagraniczni widzowie, do grona których zalicza się nawet sam Hayao Miyazaki.
Najlepsze animacje ostatnich dwóch dekad? „Toy Story”, „Shrek”, „Epoka lodowcowa”, „Potwory i spółka”, „Madagaskar”, „Wallace i Gromit”, „Uciekające kurczaki”. Czym różnią się dwie ostatnie od pozostałych? Choćby tym, że w nosie mają przypodobywanie się publiczności. Pracownicy hollywoodzkich studiów, takich jak Pixar czy DreamWorks, ciągle zachodzą w głowę nad tym, jak pogodzić grupy odbiorców stanowiące dwa osobne targety: dzieci i ich rodziców. Najczęściej stawia się na zróżnicowany humor: bawiące młodych gagi i pełen odniesień do polityki oraz dzieł kultury humor słowny przeznaczony dla dorosłych. Inaczej jest z produkcjami brytyjskiego studia Aardman, w których humor jest na tyle absurdalny, że nawet po wielokrotnym obejrzeniu się nie nudzi.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.