"Metro" - recenzja

"Metro"
"Metro"Media
9 grudnia 2013

„Metro” to w najlepszym przypadku dobrze odrobiona lekcja ze schematów amerykańskiego kina katastroficznego.

Jakie metro, taka katastrofa. W warszawskiej kolejce podziemnej niedawno zapalił się jeden z wagonów (szczęśliwie obyło się bez ofiar). Szczęśliwie nie był to wagon z rosyjskiego taboru, bo wyobrażam sobie, że część widzów poszłaby do kina na „Metro”, szukając choćby takiej satysfakcji. Katastrofa w filmie Antona Megerdicheva jest bowiem odpowiednio bardziej spektakularna – stara konstrukcja moskiewskiego metra nie wytrzymuje napięcia, część tuneli zalewa woda, a całej stolicy grozi zapadnięcie w głąb ziemi. Grupa ludzi, która przeżyła w wykolejonym pociągu metra, zaczyna żmudną wędrówkę tunelami kolejki, by wydostać się na powierzchnię, co okaże się zaskakująco trudne.

Pozostało 62% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.