"After the End" - w stronę popu

"After the End" - recenzja
Fragment okładki albumu "After the End".Media
27 sierpnia 2014

Niby nie grają niczego odkrywczego, ale ich umiejętność tworzenia urzekających, niebanalnych melodii jest godna pozazdroszczenia.

ROCK | Amerykański zespół Merchandise coraz bardziej skręca w stronę popu i coraz lepiej na tym wychodzi. Ich najnowszy krążek, pierwszy dla labelu 4AD, „After the End”, to płyta, jakiej nie powstydziłby się Morrissey. Gitarowe numery przypominają dokonania Brytyjczyka m.in. z powodu podobnego, sentymentalnego wokalu lidera Merchandise. Na „After the End” kapela zaprezentowała zestaw 10 numerów w spokojnym klimacie przypominającym też momentami ballady Nicka Cave’a albo zespołów Tears For Fears czy Morphine. W produkcji pomagał im sam Gareth Jones znany z pracy dla wspomnianego Cave’a czy Depeche Mode. Całość brzmi niezwykle klimatycznie i stawia „After the End” w czołówce najciekawszych płyt ostatnich miesięcy. Niby nie grają niczego odkrywczego, ale ich umiejętność tworzenia urzekających, niebanalnych melodii jest godna pozazdroszczenia.

Pozostało 13% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.