"Twilight Kingdom" - mistyczny klimat

Fragment okładki albumu "Twilight Kingdom".
Lisa Gerrard Twilight KingdomMedia
8 września 2014

Kto powiedział, że soul to jedyna prawdziwa muzyka duszy? W kwestiach muzycznego spirytualizmu, wymyślania własnych języków, a także wirtuozerii w grze na najcieńszych strunach ludzkiej duszy Lisa Gerrard nie ma sobie równych. Jej najnowsza płyta „Twilight Kingdom” nie pozostawia co do tego żadnych złudzeń.

Alternatywa | Cały świat zna ją z „Gladiatora”. Często nie ma pojęcia, jak nazywa się wokalistka, ale anielski głos, towarzyszący losom Maximusa, zapada w pamięć bardziej niż jego przygody. Potem ten sam nieziemski kontralt wyśpiewał m.in. „Człowieka w ogniu”, „Mgłę” i „Ja, Frankenstein”. A teraz, już poza ekranem, stworzył swoje opus magnum. Płyta „Twilight Kingdom” operuje tymi samymi środkami: mistyczny klimat, aranżacyjne przestrzenie, wokalizy w wymyślonych językach, ścieżki wokalne posplatane w chóry i niespieszne tempo, a jednak brzmi pełniej, bardziej konsekwentnie. To album piękny, introwertyczny, by nie powiedzieć kontemplacyjny. Melodie delikatne jak pajęcze nici splatają się w kompozycje, nastrojem i klimatem przypominające religijne hymny. A wszystko to – co jest częstym grzechem artystów poruszających się na pograniczu muzyki klasycznej, world i new age – nie dłuży się w nieskończoność. Raptem 10 utworów – 45 minut. Ale to najpiękniejsze muzyczne trzy kwadranse, jakie zgotowała fonografia w tym roku.

Pozostało 56% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.