Z porucznikiem Borewiczem można się było zakumplować. Gdybym go nie lubił, tobym go nie grał – mówi Bronisław Cieślak, odtwórca głównej roli w słynnym serialu kryminalnym „07 zgłoś się”.
Po prawie trzech dekadach od zakończenia zdjęć do serialu „07 zgłoś się” wciąż ponosi pan konsekwencje swojej sławy.
Uznaje się mnie za tak zwaną, przepraszam za słowo, ikonę PRL. Nie PRL-owskiej kryminalistyki, ale PRL w ogóle. To dość zabawne. Kiedy zbliża się Dzień Kobiet, natychmiast odzywają się rozmaici żurnaliści z pytaniem, czy pamiętam, że ongiś wręczano kobietom nie tylko goździki, ale od czasu do czasu także pończochy.
Czy jednak zaryzykowałby pan jeszcze raz i wziął tę rolę?
Oczywiście. Bo ja tej przygody bynajmniej nie żałuję – przyznaję to bez żadnej kokieterii. Tyle że kompletnie nie spodziewałem się takiego rozgłosu. Kręciliśmy przecież coś raczej skromnego, rozrywkowego, bez świadomości, że to będzie przez lata całe żyło i zyskiwało wciąż nowych fanów. Żeby było jasne – to, że ja z sympatią tę przygodę wspominam, nie znaczy, że zwariowałem i uwierzyłem, iż współuczestniczyłem w powstawaniu jakiegoś arcydzieła.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.