Najbardziej spodobała mi się świeżość tego filmu. Poza tym jednym z kryteriów decydujących o tym, że wybieram rolę, jest poczucie, że sam chciałbym zobaczyć ten film. „R.I.P.D.” zdecydowanie je spełnia. Lubię filmy, które zaskakują i potrafią zabrać cię w przestrzenie, których się nie spodziewasz - mówi Jeff Bridges.
Co sprawiło, że zdecydowałeś się zagrać w „R.I.P.D.”?
Jeff Bridges: Najbardziej spodobała mi się świeżość tego filmu. Poza tym jednym z kryteriów decydujących o tym, że wybieram rolę, jest poczucie, że sam chciałbym zobaczyć ten film. „R.I.P.D.” zdecydowanie je spełnia. Lubię filmy, które zaskakują i potrafią zabrać cię w przestrzenie, których się nie spodziewasz. Tu właśnie tak jest. Myślisz, że wszystko zmierza w jakimś kierunku, a tymczasem sytuacja zupełnie się odwraca. Mnóstwo niespodzianek.
Co było takiego w osobowości Roya Pulsifera, że chciałeś go zagrać?
Spodobała mi się możliwość zagrania postaci żyjącej w XIX wieku, bo lubię ten okres w historii. Roy to facet, który bierze siebie bardzo na serio, a tacy ludzie bywają bardzo zabawni. On prawdopodobnie nie uważa się za śmiesznego, ale ma poczucie humoru. Jego humor często bywa mimowolny. Myślę, że ludzie nie tylko śmieją się z niego, ale i razem z nim.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.