Książkę Jakuba Szamałka otwiera znamienna deklaracja: „To nie jest powieść science fiction”. – Czytelnik nieobeznany z tą problematyką mógłby dojść do wniosku, że to jest jakieś wróżenie z fusów, moje fantazje i rozważania na temat tego, co się wydaje jedynie teoretycznie możliwe – tłumaczy Szamałek. – Tymczasem sprawy się mają inaczej: to, o czym piszę w książce, już się wydarzyło. I to niekoniecznie w laboratoriach, ale w codziennym życiu. Mało tego: niektórych kwestii świadomie nie umieściłem w powieści, uznając, że odbiorca po prostu mi nie uwierzy. To dziwne: unikać pisania o rzeczywistości, by nie zostać wziętym za odjechanego futurystę. Zależało mi jednak na tym, by „Cokolwiek wybierzesz” miało walor historii realistycznej, dziejącej się tu i teraz, a nie mrocznej ekstrapolacji w rodzaju serialu „Czarne lustro”. By nie wyglądało na to, że zmyślam.
Choć akcja „Cokolwiek wybierzesz” rozgrywa się głównie na peryferyjnych ulicach Warszawy, jest to rzeczywiście technothriller pełną gębą. A technothriller to z zasady nie fantastyka: to rzeczywistość. Nawet jeśli wysoce niepokojąca. Ostatecznie zadaniem thrillera (od ang. „to thrill”) jest nami wstrząsnąć, wprawić nas w nerwowy dygot.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.