Autopromocja

Peter Heller: Wielu osobliwych ludzi w Ameryce właściwie marzy o apokalipsie

Peter Heller
Peter HellerMedia / Tory Reed
20 maja 2013

Wielu ludzi w Ameryce właściwie marzy o apokalipsie, by móc się sprawdzić w twardych warunkach – mówi Peter Heller, autor powieści „Gwiazdozbiór Psa”

Pisarz Glen Dunkan w recenzji pańskiej książki napisał, że ta powieść jest dowodem na to, iż po słynnej „Drodze” Cormaca McCarthy’ego w postapokaliptycznej beletrystyce nie powiedziano jeszcze ostatniego słowa. Jak pan reaguje na takie zestawienia?

1335477-.jpg
Peter Heller "Gwiazdozbiór psa"

Peter Heller: Od lat jestem wielkim admiratorem twórczości McCarthy’ego. Wywarła na mnie ogromny wpływ. „Gwiazdozbiór Psa” to moja debiutancka powieść.Wcześniej napisałem cztery książki z gatunku non fiction o przygodach, naturze, ekologii. Jak dotąd zawsze wiedziałem, jakie będzie zakończenie. Kiedy zasiadłem do pisania powieści, chciałem być zaskoczony. Nie zamierzałem wybiegać tak daleko, by wiedzieć, co się wydarzy w finale. Inspirowałem się jednak i konsultowałem z pisarzami, których nazwiska nie zostały wymienione w książce. Zadzwoniłem m.in. do jednego z moich najlepszych przyjaciół, Carltona Cuse’a, scenarzysty i producenta serialu „Lost: Zagubieni”. Opowiedziałem mu o zamyśle konstrukcji powieści, a on odpowiedział, że pisarz zawsze zaczyna od pierwszej linijki, nigdy nie wie, co wydarzy się dalej. Nawet Stephen King często zaczyna pisać książki od pierwszego zdania, jakie przyszło mu do głowy. To mnie zdziwiło, ale oznaczało też dla mnie przyzwolenie na pełną swobodę. Zrobiłem tak, jak mi doradził Cuse. Zacząłem pisać i dopiero po jakimś czasie zdałem sobie sprawę, że głosy, które mówią, pochodzą ze świata po katastrofie, a ja opowiadam o apokalipsie. To zaskoczyło mnie samego. Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że ta książka będzie porównywana z „Drogą” McCarthy’ego.

Obawiał się pan tych porównań?

Szybko przestałem się tym przejmować, bo wiedziałem, że to inny projekt. Moja książka ma swój charakter, swoje poczucie humoru, a mój świat po apokalipsie jest inny. Kiedy okazało się, że to zupełnie inna powieść, na dobre przestałem się martwić porównaniami z McCarthym. Są oczywiście pewne podobieństwa, ale to ogromne szczęście, że literatura okazuje się wielkim dialogiem pomiędzy pisarzem a wszystkim tym, co przeczytał.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.