Czwartym albumem „Present Tense” brytyjska grupa Wild Beasts udowadnia, że dzisiaj na Wyspach królują nie tylko Arctic Monkeys i nie wszyscy tęsknią za powrotem Oasis.
Jeśli jesteś młodym Brytyjczykiem i słuchasz indie rocka, to musisz wybierać, czy jesteś fanem Arctic Monkeys czy Wild Beasts. Czym różnią się te dwa obozy? Fani Arctic Monkeys są twardzielami, gadają slangiem, lubią przesiadywać w pubach, pić piwo i oglądać mecze. Fani Wild Beasts są przy nich mięczakami, noszą stare swetry, ubrania z sieciówek, interesują się sztuką i chętnie dyskutują o polityce. Ci pierwsi słuchają rocka i brit popu, ci drudzy wolą wzruszać się przy piosenkach z lat 80. Obydwa zespoły nagrywają dla tej samej wytwórni Domino Records i rozpoczynały karierę w tym samym momencie. Jednak to Arctic Monkeys stali się z miejsca głosem pokolenia, odnieśli sukces w kraju i obecnie podbiją rynek amerykański. Wild Beasts powoli budowali pozycję i pracowali nad stylem – po drugim albumie „Two Dancers” zaczęli gromadzić grono oddanych fanów i zdobyli nominację do nagrody Mercury, a dopiero po trzecim „Smother” zrobiło się o nich głośno na Wyspach. O ile zeszły rok został zdominowany przez Arctic Monkeys, o tyle ten należeć będzie do Wild Beasts. Członkowie Wild Beasts pochodzą z niewielkiego Kendal na północnym zachodzie Anglii i znają się jeszcze z czasów szkolnych. Zawsze uchodzili za dziwaków, którzy trzymali się z boku – zamiast socjalizować się z rówieśnikami w pubach i na ulicach, siedzieli w sali prób i grali swoją muzykę.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.