Nakręcono o nim w ostatnim czasie kilka filmów i serial telewizyjny. Ten wirtuoz sztuk walki z Hongkongu powoli staje się mitem popkultury. I nie chodzi bynajmniej o Bruce’a Lee.
Mowa bowiem o jego nauczycielu, wielkim mistrzu wing tsun, techniki defensywnej wymyślonej, jak mówi legenda, przez mnichów z klasztoru Shaolin w celu obrony przed Mandżurami, dopracowanej potem na arystokratycznym dworze chińskiej dynastii Qing i wzbogaconej o elementy walki z użyciem noży motylkowych i kija. Ip Man wychował się w zamożnej rodzinie i od małego ćwiczył wing tsun. Po śmierci swojego senseia zauważony na ulicy, kiedy paroma ruchami rozłożył bijącego kobietę policjanta, wznowił naukę pod skrzydłami innego mistrza. Miał wtedy szesnaście lat. Po przejęciu władzy w Chinach przez komunistów w 1949 roku Ip Man, opozycjonista, na stałe wyjechał do Hongkongu, zresztą dobrze mu znanego, gdyż kończył tam szkołę średnią. Już wcześniej trenował swoich podopiecznych z chińskiej policji, w której pracował jako mundurowy, teraz założył własną szkołę. Nałogowy palacz zmarł na raka gardła zaledwie kilka miesięcy przed śmiercią swojego najsłynniejszego ucznia Bruce’a Lee. Od kilku lat filmy z Ip Manem nie schodzą z afisza. Do chińskich kin z rokroczną regularnością wchodzi choć jeden inspirowany życiorysem mistrza wing tsun i każdy radzi sobie wyśmienicie w box- -offisie. Co istotne, reżyserują je rodowici Hongkończycy, którzy mają Ip Mana za swojaka, choć był on kantończykiem. Dzieli te filmy sporo, także przynależność gatunkowa, ale wszystkie budują kolejną popkulturową legendę, która, niewykluczone, odrodzi się niedługo i w Hollywood.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.