Autopromocja

Warszawski Festiwal Filmowy: Miłość i inne patologie

"Miłość jest ślepa"
"Miłość jest ślepa"Media
14 października 2013

Kino krajów nadbałtyckich najwyraźniej szuka drugiego Wojciecha Smarzowskiego. Na razie jednak bezskutecznie. Takie przynajmniej wrażenie można odnieść po pierwszym weekendzie Warszawskiego Festiwalu Filmowego.

Jak dotąd konkurs międzynarodowy WFF przyniósł niezbyt oryginalną, ale za to gorzką wizję świata opanowanego przez patologie i najniższe instynkty. Im gorzej, tym lepiej – przynajmniej dla filmowców, którzy tradycyjnie w moralnym upadku człowieka szukają tematów do opowieści. „Miłość jest ślepa” Estończyka Ilmara Raaga (znanego u nas z mocnej „Naszej klasy”) zdaje się kumulacją nieszczęść – mamy tu umierającego na raka młodego alkoholika, straumatyzowaną dziewczynę, której wszyscy wmawiają, że jest opóźniona w rozwoju i którą – rzekomo – ów pijak zgwałcił, ojca tyrana, przemoc w rodzinie, aborcję, społeczną niemoc, zawiść i zwyczajne chamstwo. „Miłość jest ślepa” przypomina wariację na temat filmów Smarzowskiego – tak jakby Raag zapatrzony w „Wesele”, „Dom zły” i „Różę” postanowił dorównać polskiemu reżyserowi w portretowaniu ludzkiej podłości. Tyle że zabrakło mu umiaru, narracyjnego talentu i poczucia humoru Smarzowskiego. Owszem, bohaterom filmu Raaga nie sposób nie kibicować, ale największa w tym zasługa aktorów, zwłaszcza subtelnej roli Ursuli Ratasepp. Opowieść o ich miłości – niespodziewanej, niemożliwej, wystawionej na ciężka próbę – początkowo nawet ujmuje, ale z biegiem czasu nagromadzenie nieszczęść zamiast wzruszać nuży. I nawet dopisany jakby na siłę happy end nie jest w stanie przełamać obojętności widzów.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GazetaPrawna.pl / Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.