Autopromocja

Obrzydliwcy jak my, czyli David F. Wallace na Scenie Przodownik

scena w teatrze
„Obrzydliwcy” w Przodowniku, podobnie jak proza Wallace’a, to wyzwanie do podjęcia na własną odpowiedzialność. Warto zaryzykować. ShutterStock
27 maja 2016

„Obrzydliwcy” na Scenie Przodownik są jak seans psychoanalizy – dwie i pół godziny cięcia niezabliźnionych ran i gorzkiego śmiechu. Marek Kalita przeczytał „Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi” Davida Fostera Wallace’a jako opowieść o depresji naszych czasów.

Trudno było znaleźć literackie podsumowanie ubiegłego roku, w którym nie znalazła się pierwsza wydana po polsku książka Davida Fostera Wallace’a. On sam dość szybko stał się legendą. Sprawiły to dzieła, z tym najważniejszym „Infinite Jest” (ponoć ukaże się po polsku w najbliższych miesiącach), ale też życie. Ponad 20 lat zmagał się z depresją, czyniąc tę walkę wielkim tematem swych utworów. Na koniec zaś swoją batalię przegrał, tym samym własny mit ugruntowując. Odebrał sobie życie w wieku 46 lat, pozostawiwszy dosyć skromną, a jednak frapującą spuściznę.

2559124-i02-2016-101-196000600.jpg
„Obrzydliwcy” na Scenie Przodownik

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.