Dobrze jest raz na jakiś czas w życiu przeczytać książkę o zarządzaniu życiem. Taką jak choćby ta. Choć to właściwie nie książka, tylko zbiór tekstów, rozmów i anegdotek dotyczących organizowania czasu i nadawania sensu codziennym obowiązkom.
Żaden to oczywiście klasyk mogący się równać z systematycznym podejściem Stephena Coveya czy Davida Allena. To raczej tekst idealny do przeczytania po łebkach, w locie. Redaktorzy tej książki doskonale wiedzieli, co robią. Kierowali ją przecież do ludzi zapracowanych, spieszących z jednego spotkania na drugie i zagrzebanych po uszy w e-mailach oraz – co tu kryć – neurozach. Takich co to – by użyć popularnego kiedyś dowcipu – biegają w tę i z powrotem z pustą taczką. A na pytanie „Co się dzieje?” odpowiadają zasapani: „Panie kierowniku, taki zapier..., że nie ma kiedy taczki załadować”. „Zarządzanie...” ma im pokazać, że taka postawa jest kompletnie bezsensowna.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.