Nowy film Woody’ego Allena jest jak bal wydany przez dowcipnego gospodarza. Im bliżej końca, tym atmosfera beztroski ustępuje jednak miejsca melancholii.
Nowe dzieło Allena można potraktować także jako liścik, w którym reżyser przeprasza wiernych fanów za wpadkę, jaką przed rokiem okazał się „Irracjonalny mężczyzna”. Inaczej niż tamten film – jeden z najgorszych w długiej karierze Nowojorczyka – „Śmietanka...” nie ma nic wspólnego ze zwulgaryzowaną dostojewszczyzną. Osadzona w realiach Hollywood lat trzydziestych opowieść przypomina za to ekranizację zaginionej humoreski Francisa Scotta Fitzgeralda.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.