"Sprawa jest trudna, wynika z faktu, iż przez wiele dziesięcioleci mieliśmy olbrzymie zaniedbania, czasem niechęć, czasem była to presja państwa hegemona, które dominowało tutaj przez 45 lat" - mówił minister w TVP.

W jego ocenie zaniedbania były również w kolejnych latach. "Przecież pierwszy traktat po 90 r. z Niemcami również tej kwestii nie podnosił, nawet nie regulował statusu polskiej mniejszości w Niemczech" - podkreślił Waszczykowski.

Jak dodał, "dzisiaj mamy potężną partię czy potężną opozycję, by w ogóle nie podnosić tej kwestii w rozmowach z Niemcami". "Bardzo trudno będzie podjąć rozmowę z Niemcami mając tego typu opozycję we własnym kraju, ponieważ Niemcy będą mogli wykorzystać tę opozycję do pewnych rozgrywek politycznych przeciwko tym, którzy będą chcieli podjąć rzeczowe negocjacje prawno-polityczne na temat ewentualnych reparacji" - podkreślił Waszczykowski.

Reklama

Szef MSZ odniósł się też do oświadczenia niemieckiego rządu, który w zeszłym tygodniu podkreślił, iż władze w Berlinie uważają kwestię niemieckich reparacji dla Polski za ostatecznie uregulowaną. Zastępczyni rzecznika rządu Niemiec Ulrike Demmer mówiła, że w 1953 r. Polska wiążąco zrezygnowała z dalszych świadczeń reparacyjnych dla całych Niemiec i w okresie późniejszym wielokrotnie to potwierdzała.

"Decyzję 53 r. można podważać, bo tak naprawdę nie do końca wiadomo, z czego się zrzeczono" - mówił Waszczykowski. Według niego "ani Polska nie była wtedy krajem niepodległym, który mógł podejmować suwerennie takie decyzje, ani również Niemcy - ani wschodnie, ani zachodnie - nie były w pełni państwem suwerennym".

Waszczykowski był też pytany o wyniki sondażu Ipsos dla Wiadomości TVP, zgodnie z którym 63 proc. ankietowanych opowiada się za reparacjami wojennymi Niemiec wobec Polski.

Jak mówił minister, wyniki nie zaskakują, a nawet powinny być wyższe. "Polska była jednym z krajów, który najbardziej ucierpiał w czasie drugiej wojny światowej od obu okupantów i po wojnie nie uzyskał rekompensaty" - podkreślił.

Szef PiS Jarosław Kaczyński podczas lipcowej konwencji Zjednoczonej Prawicy mówił, że Polska nigdy nie otrzymała odszkodowania za gigantyczne szkody wojenne, których "tak naprawdę nie odrobiliśmy do dziś". W podobnym tonie wypowiadał się też minister obrony narodowej Antoni Macierewicz, który stwierdził, że z punktu widzenia prawnego bezdyskusyjnie Niemcy winne są Polsce reparacje, a państwo polskie nigdy nie zrzekło się praw do odszkodowania za straty wojenne.

Poseł PiS Arkadiusz Mularczyk poinformował w ubiegłym tygodniu, że wystąpił do Biura Analiz Sejmowych o przygotowanie informacji dotyczącą możliwości domagania się przez Polskę odszkodowań za straty wojenne od Niemiec; analiza ma być gotowa do połowy sierpnia. (PAP)