Kostaryka zwraca się do wspólnoty międzynarodowej o pomoc po czwartkowym trzęsieniu ziemi, w którym zginęło co najmniej 14 osób, a ponad 40 jest zaginionych.

"Straty są znacznie większe, niż w pierwszej chwili sądziliśmy" - przyznał w piątek prezydent kraju Oscar Arias. Dodał, że rozmawiał na temat pomocy dla Kostaryki z szefami państw Ameryki Środkowej i Kolumbii oraz z zagranicznymi ambasadorami.

Na skutek trzęsienia ziemi o sile 6,1 stopnia ucierpiały szczególnie prowincje Alajuela i Heredia. W rejonie wodospadu La Paz doszło do wielkich osunięć ziemi.

Z okolic wulkanu Poas ewakuowano około 150 zagranicznych turystów, głównie Amerykanów, Kanadyjczyków, Francuzów i Hiszpanów. Nadal przebywa tu około 50 cudzoziemców.

Czwartkowe trzęsienie było najsilniejszym w tym regionie od 150 lat.