Ministrowie spraw wewnętrznych Grupy Wyszehradzkiej uważają, że sprawę relokacji powinna omówić i decyzję w tej sprawie podjąć Rada Europejska, a nie Rada Unii Europejskiej – powiedział szef MSWiA Mariusz Błaszczak.
Reklama

W Warszawie odbyło się w poniedziałek spotkanie ministrów spraw wewnętrznych Grupy Wyszehradzkiej (V4).

"Przedstawiliśmy wspólną deklarację, wspólne przedsięwzięcie. Uważamy, że sprawę relokacji powinna omówić i decyzję w tej sprawie powinna podjąć Rada Europejska, a nie Rada Unii Europejskiej" – powiedział Błaszczak.

"Uzgodniliśmy wspólny tekst, jaki przedłożymy, my, ministrowie spraw wewnętrznych państw Grupy Wyszehradzkiej, szefom naszych rządów" - dodał.

Błaszczak powiedział, że "będzie to wystąpienie do Donalda Tuska, przewodniczącego Rady Europejskiej, wystąpienie bardzo mocno uzasadnione".

Minister stwierdził, że państwa Grupy Wyszehradzkiej mają silne argumenty. "Państwa Grupy wyszehradzkiej wykazują zdrowy rozsądek, które możemy przeciwstawić ideologicznemu zacietrzewieniu ze strony naszych partnerów z innych państw" - dodał.

Szef MSWiA ocenił, że mechanizm relokacji się nie sprawdza. "160 tys. ludzi miało być rozlokowanych we wszystkich państwach Unii Europejskiej tymczasem jeżeli dobrze pamiętam dane z końca maja, rozlokowano 20 tys., to oznacza, że rozlokowano 12 proc., a więc to nie tylko Polska, Węgry, Czechy, Słowacja, Austria czy inne państwa nie wypełniły tego scenariusza, ale także cała Unia Europejska" - ocenił.

Dodał, że w związku z tym widać, że "pomysł był zupełnie oderwany od rzeczywistości". "Mechanizm, jaki miał miejsce na zachodzie Europy, składał się z kilku etapów: najpierw przyjeżdżali ludzie z Afryki Północnej, z Bliskiego Wschodu, potem tworzyli skupiska, do których nie zaglądała policja, bo one były wyłączone spod porządku prawnego w tych państwach, z czasem stało się zapleczem dla terrorystów, a dziś mamy stan wyjątkowy we Francji, mamy zamachy terrorystyczne w Niemczech, w Belgii, Szwecji" - uważa minister.

"Moim zadaniem jako ministra spraw wewnętrznych jest niedopuszczenie do tego, żeby te tragiczne wydarzenia wydarzyły się w Polsce. To jest moje zadanie i póki ja jestem ministrem, do tego nie dopuszczę" - podkreślił.