Bardzo bym chciał, by doszło do zmiany konstytucji - powiedział w piątek marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Według marszałka, doprecyzowania wymagają m.in. kompetencje prezydenta i rządu, wzmocniona powinna być też rola Senatu.

Marszałek powiedział w piątek dziennikarzom, że jest zwolennikiem prowadzenia rozmów i debat na temat konstytucji, zapowiedział, że sam zamierza zorganizować taką debatę w Senacie.

Karczewski odniósł się w ten sposób do deklaracji prezydenta Andrzeja Dudy, który podczas uroczystości w 226. rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja opowiedział się za zorganizowaniem w 2018 r. referendum ws konstytucji. Jak mówił prezydent, naród polski powinien się wypowiedzieć, co do przyszłości ustrojowej swojego państwa, na temat m.in. roli prezydenta, Sejmu, Senatu.

Reklama

Marszałek Karczewski uważa, że zanim doszłoby do referendum, należy przeprowadzić "proces konsultacji ze społeczeństwem i ekspertami". Podkreślił, że opozycja nie powinna "pochopnie" rezygnować ze współudziału w tym przedsięwzięciu, bo dotyczy ono najważniejszego aktu prawnego w Polsce.

Na uwagę, że PiS nie dysponuje obecnie większością potrzebną do zmiany konstytucji, Karczewski powiedział, że zdaje sobie z tego sprawę, ale, "jeśli przedstawi się projekt konstytucji, który będzie projektem powstałym w wyniku dyskusji całego narodu, to być może parlament ją przyjmie".

"Bardzo bym chciał, by doszło do zmiany konstytucji" - oświadczył marszałek Senatu.

Wskazał, że - według niego - doprecyzowania wymagają m.in. kompetencje prezydenta i rządu.

"Ja bym ściślej określił kompetencje prezydenta i rządu. Zmieniłbym też zapisy dotyczące Senatu, wzmocniłbym go. Różnie można to zrobić: np. przez wydłużenie terminu rozpatrywania ustaw, czy zmianę zapisu, mówiącego o odrzuceniu bądź przyjęciu poprawek zgłoszonych przez Senat; teraz Sejm decyduje o tym przez zwykłą większość, kiedyś było inaczej". Jak dodał, można by w tym przypadku zapisać w konstytucji większość 3/5 "w przypadku ustaw kodeksowych lub zmieniających system prawny".

Pytany o pomysł - przedstawiany m.in. przez PSL lub europosła Kazimierza Michała Ujazdowskiego - by Senat stał się izbą samorządową, Karczewski powiedział, że jest temu przeciwny.

"Ta propozycja spowodowałaby, że Senat byłby +hyde parkiem+ a nie izbą polityczną. Bo gdyby senatorami zostawali np. ustępujący radni, wójtowie, burmistrzowie lub prezydenci miast, to w tym gronie mogłoby nie dojść do jakiejkolwiek zgody. Mogłoby być tak duże rozdrobnienie polityczne, że izba byłaby skazana na dużą przypadkowość. Bo +izba samorządowa+ nie znaczyłoby, że apolityczna, bo przecież musiałaby podejmować decyzje polityczne" - podkreślił Karczewski.