Miłosz: Borowikowe obiecanki cacanki

Maciej Miłosz
Maciej MiłoszMedia / mat. prasowe
12 kwietnia 2017

Po lutowym wypadku samochodowym premier Beaty Szydło przedstawiciele rządu zapowiadali, że projekt ustawy zmieniającej zasady działania Biura Ochrony Rządu będzie gotowy w ciągu miesiąca. Była to przecież kolejna wpadka borowików w stosunkowo krótkim czasie.


Wcześniej doszło m.in. do wypadku samochodu, którym jechał prezydent Andrzej Duda. – Ta ustawa będzie impulsem do tego, by przebudować wewnętrzne struktury i procedury BOR; część tych zmian wprowadzi sama ustawa, część wprowadzą akty wykonawcze do niej – zapowiadał wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Jarosław Zieliński.

Kilka dni wcześniej, 14 lutego, o tym, że BOR wymaga głębokiej reformy i podniesienia dyscypliny, mówił także sam Jarosław Kaczyński. Wydawało się, że skoro pochylił się nad tym lider formacji rządzącej, sprawa nabierze tempa. Tymczasem projekt po dwóch miesiącach wciąż nie wyszedł z gmachu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Biorąc pod uwagę, że czekają go jeszcze uzgodnienia międzyresortowe i przyjęcie przez rząd, a do wakacji zostało zaledwie siedem posiedzeń sejmowych, powstanie nowej służby będziemy oglądać zapewne najwcześniej jesienią. Są jednak pewne plusy tej sytuacji. Poza wiecznie aktualną refleksją, że na wszelkie deklaracje polityków wszystkich opcji należy patrzeć z dużym dystansem, gdy już opadł nieco kurz ogólnego wzmożenia powypadkowego, warto wykorzystać ten czas na znalezienie odpowiedzi na pytanie, co tak naprawdę w BOR nie działa.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png