Nie macie wrażenia, że to kuriozalne? Z jednej strony nierozgarnięta pozycja, z drugiej – Jarosław Kaczyński, kompletnie głuchy na głos społeczeństwa, żyjący w ideologicznej bańce, do której wepchnął go własny elektorat. Zalicza wpadkę za wpadką, bo kompletnie nie wyczuwa nastrojów społecznych. On sobie, suweren sobie.
Ta sztuczka zawsze działa. Do znudzenia powtarzać, że rządzi nami strateg niecodzienny, aż uwierzą w to nawet przeciwnicy. Do geniusza przykładać trzeba szczególną miarę, przecież wiadomo, że ponad wszystkich wystaje. A co, jeśli nie wystaje? Jeśli nasz geniusz nie tylko nie rozumie, co się na świecie dzieje, ale nawet z własnym społeczeństwem nie ma intelektualnego kontaktu?
Dowody? Proszę: oburzenie przeciwko nowemu prawu o wycince drzew, czarne marsze przeciw zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej, alarm w sprawie dwukadencyjności wprowadzanej od zaraz i wielkiej Warszawy... Można tę wyliczankę ciągnąć. Pomysły wyłożono na stół, bo podobno tego chciał suweren. Ale gdy suweren zawył z wściekłości, szybko schowano je do szuflad, udając, że to jakiś obcy element, czynniki nieprzychylne, a sama partia i wódz miłościwie jej panujący z takimi wyskokami wspólnego nic nie mają.