Zarzuty opozycji wobec szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka są absurdalne; Błaszczak to bardzo dobry minister - powiedziała we wtorek PAP rzeczniczka PiS Beata Mazurek. Jej zdaniem histeryczna i nieodpowiedzialna opozycja nie robi nic, poza "nieustannymi krzykami".

Poseł Nowoczesnej Adam Szłapka poinformował we wtorek, że wniosek o odwołanie szefa MSWiA jest już gotowy; zaapelował do klubów opozycyjnych o podpisy pod tym wnioskiem. Według Nowoczesnej, Błaszczak, to "partyjniak", który nie dorósł do funkcji ministra. Również posłowie PO: Jan Grabiec i Andrzej Halicki przekonywali we wtorek, że Błaszczak powinien odejść z rządu, ponieważ jest odpowiedzialny m.in. za "chaos w służbach i brak profesjonalizmu".

"To nie są argumenty, to są tak absurdalne zarzuty ze strony opozycji, że trudno to komentować. Na pewno nie będziemy odwoływać ministra Błaszczaka, to bardzo dobry minister, bardzo dobry człowiek" - powiedziała we wtorek PAP Mazurek.

Reklama

Jak oceniła, "histeryczna opozycja nie ma nic do powiedzenia, poza tym, że nieustannie krzyczy". "My jesteśmy na te krzyki odporni, tak jak na ich wnioski o odwołanie ministra" - podkreśliła rzeczniczka PiS.

"Robimy wszystko, aby realizować nasz program, aby Polacy byli bezpieczni, nie mamy wpływu na to, jak nieodpowiedzialnie zachowuje się opozycja" - przekonywała Mazurek.

Reklama

Przypomniała też, że za czasów ośmioletnich rządów PO-PSL wielokrotnie dochodziło do kolizji drogowych z udziałem oficerów BOR. "Wówczas oni nawet nie zająknęli się na temat ujawnienia tych informacji, teraz są śmieszni w tym, czym absorbują opinię publiczną" - oceniła.

Zgodnie z konstytucją wniosek o odwołanie ministra może zostać złożony przez co najmniej 69 posłów. Klub Nowoczesnej liczy 31 posłów. Sejm odwołuje ministra większością ustawowej liczby posłów.

Rzecznik rządu Rafał Bochenek powiedział we wtorek, że premier Szydło nie widzi powodu, aby minister Błaszczak musiał być zdymisjonowany. Jak ocenił, domaganie się odwołania szefa MSWiA przez opozycje, to przerzucanie winy za zaniedbania poprzedniej ekipy.

W piątek ok. godz. 18.30 w Oświęcimiu doszło do wypadku, w którym poszkodowana została premier Beata Szydło. Rządowa kolumna trzech samochodów – pojazd premier jechał w środku - wyprzedzała fiata seicento. 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie miał zacząć skręcać w lewo i zderzyć się z autem, w którym była szefowa rządu. Oprócz niej poszkodowani zostali dwaj funkcjonariusze BOR z tego samochodu, w tym kierowca.