W klasycznym konflikcie wiadomo, kto ma do kogo strzelać, w hybrydowym sprawa nie jest taka jasna - wyjaśnia Anna Maria Dyner, kierownik programu Europa Wschodnia w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych.
Noworoczne wydarzenia w Ełku pokazały, jak niewiele trzeba, żeby wzbudzić niepokoje w tym kluczowym dla bezpieczeństwa kraju obszarze. Czy tak właśnie mógłby wyglądać początek hybrydowego konfliktu?
Służby każdego państwa narażonego na działania hybrydowe powinny z bardzo dużą uwagą podchodzić do incydentów takich jak w Ełku – które łatwo mogą ulec eskalacji, zgodnie ze znanym od dawna mechanizmem. Warto pamiętać, że pogromy zaczynały się od takich właśnie drobiazgów.