Pełzająca rewolucja w terenie: Samorządowcy boją się, że w ciągu jednego posiedzenia Sejmu może dojść do rewolucji samorządowej

Polska
Samorządowcy mówią zgodnie: obawiamy się pełzającej rewolucji.ShutterStock
9 kwietnia 2017

Gra toczy się o centralizację władzy – mówią prezydenci, burmistrzowie, wójtowie. Powiatowe urzędy pracy, regionalne izby rozrachunkowe, wojewódzkie fundusze ochrony środowiska – już przeszły pod kontrolę rządu albo za chwilę się tam znajdą.

W 2014 r. wystąpiłem na wiecu w obronie Trybunału Konstytucyjnego. Mówiłem wtedy z przekąsem, że dojdzie do sytuacji, w której prezydentów miast będzie się odwoływało centralnie. Któryś z posłów przygotuje ustawę, sejm ją przegłosuje i... wejdzie komisarz. To na razie political fiction. Ale czy na pewno? – pyta Tomasz Trela, wiceprezydent Łodzi. Jego słowa w dużej mierze oddają to, o czym myśli większość samorządowców.

Pozostało 98% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.