Andrysiak: Po co nam straż miejska

Andrzej Andrysiak,  zastępca redaktora naczelnego DGP
Andrzej Andrysiak, zastępca redaktora naczelnego DGPDGP
25 czerwca 2013

W teorii – czyli ustawie – było tak: gmina powołuje własną instytucję, jej podległą, która dba o spokój i bezpieczeństwo mieszkańców, chroni obiekty komunalne, pilnuje porządku, kontroluje, w niewielkim zakresie, ruch drogowy i współdziała przy usuwaniu skutków awarii i klęsk.

Rzeczywistość zweryfikowała te szczytne cele i dziś w większości gmin działają straże miejskie zajęte głównie nabijaniem kabzy samorządom. Czytaj: wystawianiem mandatów za wszelkie możliwe uchybienia i wykroczenia. Z bezpieczeństwem jako żywo nie ma to nic wspólnego, bo trudno za takowe uznać mandat plus opłatę za odholowanie za parkowanie w miejscu, w którym zakazu parkowania nie było (zarówno historia, jak i społeczeństwo znają takie przypadki). Także wysokie kary za handel na ulicy nie przyczyniają się do utrzymania porządku – chyba że w gminnym budżecie, hojnie dotowanym przez knąbrnych mieszkańców. Co zatem mają strażnicy miejscy wspólnego z utrzymaniem spokoju? Tyle że choćby się waliło i paliło, oni spokojnie wystawiają mandaty.

Pozostało 43% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.