Działania ratunkowe w razie klęsk żywiołowych czy dużych awarii są prowadzone doraźnie i po omacku. Do tego odpowiadają za nie nieprzygotowani merytorycznie pracownicy, którzy zajmują się zarządzaniem kryzysowym czy ochroną cywilną z doskoku, podczas gdy ich głównym zadaniem jest np. księgowość. Tak w skrócie wygląda ocena gotowości samorządów i administracji na wypadek kryzysu (np. nawałnic, powodzi), którą przedstawiła ostatnio Najwyższa Izba Kontroli.
Wzięła ona pod lupę m.in. pięć urzędów wojewódzkich, sześć starostw powiatowych i siedem urzędów gmin. I to w tych ostatnich było najgorzej – zarówno pod kątem przygotowania odpowiednich planów zarządzania kryzysowego, jak i ich późniejszej egzekucji. NIK zauważa, że żaden z 20 skontrolowanych dokumentów nie był rzetelnie przygotowany i kompletny. W ocenie izby były one często opracowywane metodą kopiuj-wklej, jakby chodziło tylko o wypełnienie ustawowych obowiązków i zgodność formalną, ale nic poza tym.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.