Suchodolska: Zawód naukowiec

Mira Suchodolska
Mira SuchodolskaDGP / Marek Matusiak
5 lutego 2015

Żeby utrzymać rodzinę na dobrym poziomie, muszę zrezygnować z wolnych weekendów, sobotni i niedzielny poranek kojarzy mi się z dworcem kolejowym, z którego ruszam do któregoś odległego miasta, by poprowadzić zajęcia na prowincjonalnej uczelni – żalił mi się profesor o znanym nazwisku. I opowiadał, jak drżąc od porannego chłodu, wymienia powitalne skinienia głowy z innymi luminarzami nauki. Potem każdy wsiada do swojego pociągu...

Szkół wyższych jest dużo, więc jest gdzie dorobić, choć te nie płacą wiele. Ale będąc już kimś, można dać radę. Gorzej, jeśli się jest świeżo upieczonym doktorem i dostaje posadę asystenta na publicznej uczelni. Szansa, że się zarobi na rękę więcej niż 2,2 tys. zł, są niewielkie. Chyba że się załapie na jakiś grant badawczy, ale tutaj konkurencja i kolejka jest długa. Więc choć liczba absolwentów opuszczających mury swoich Alma Mater z dyplomem magistra jest imponująca (w 2012 r. zdobyliśmy w tej konkurencji unijny złoty medal), to na pracę naukową decyduje się niewielu.

Pozostało 47% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.