Leming wysyła dziecko na zajęcia w przedszkolu. Firma drenuje jego portfel

Przedszkole
Rodzice mają wybujałe ambicje, a dziecko zamiast się bawić, pracuje.ShutterStock
18 września 2013

Rodzice wypowiedzieli wojnę MEN po tym, jak program przedszkole za 1 zł ograniczył dzieciom dostęp do zajęć dodatkowych. Przy okazji tego starcia przyjrzeliśmy się biznesowi, który wyrósł na rodzicielskiej potrzebie dokształcania dzieci na wszelkie sposoby. Większość firm oferuje profesjonalne usługi. Pęd do zajęć dodatkowych wykreował jednak i pseudoedukacyjne oferty, które bardziej niż rozwijaniu przedszkolaka służą drenowaniu portfela jego rodzica.

W stolicy nauczyciele mówią o patologicznych układach między przedszkolami a firmami oferującymi zajęcia dodatkowe. Część firm zawiera nieformalne umowy z dyrektorami. W tego typu sprawie zapadł wyrok na jedną z byłych dyrektorek stołecznego przedszkola. Mechanizm był prosty: za każde dziecko firma płaciła jej prowizję w wysokości kilku złotych. Jak wynika z ustaleń śledczych, pani dyrektor udało się zebrać ponad 55 tys. zł do własnej kieszeni. A firma miała zapewniony popyt na swoje usługi. Trwało to 2 lata. Zareagowały rada rodziców oraz konkurencyjne firmy. Do biura urzędu miasta i do kuratorium trafiła skarga. Sprawą zajęła się prokuratura. Była dyrektor została skazana na półtora roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata. Sąd nałożył na nią zakaz pełnienia stanowisk kierowniczych przez 2 lata oraz oddanie do Skarbu Państwa korzyści majątkowej, którą przyjęła. Sama skazana twierdziła, że jest niewinna, a opłaty pobierała za koordynowanie zajęć.

Pozostało 71% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.