Tak działają związki zawodowe. Dlaczego rozmowy o podwyżkach zakończyły się fiaskiem? [OPINIA]

Sławomir Broniarz
Decyzja Solidarności o nieprzystąpieniu do nauczycielskiego protestu, apele do członków o niesolidaryzowanie się z ZNP (a nawet zapowiedź konsekwencji dla tych organizacji członkowskich centrali, które przyłączą się do strajku) ogranicza najsilniejszy argument protestujących – zdolność mobilizacyjną. A jednocześnie umożliwia rządowi twierdzenie, że część związkowców zawarła porozumienie i spór kontynuują już tylko ci pazerni i nieodpowiedzialni. PAP / Jakub Kamiński
10 kwietnia 2019

Nie od dziś wiadomo, że największą siłą i argumentem związków zawodowych jest zdolność mobilizowania obywateli do uczestnictwa w protestach. Im więcej osób związek jest w stanie wyprowadzić na ulicę, tym bardziej musi się z nim liczyć rząd. Szczególnie w obecnych czasach, gdy decyzje rządzących najczęściej poprzedzane są badaniami opinii społecznej.

Polskie związki z tą zdolnością mają problem. Ich słabość nie wynika z niskiej i wciąż spadającej liczby członków – do związków należy obecnie ok. 5 proc. dorosłych Polaków, podczas gdy w 1991 r. odsetek ten wynosił 19 proc. We Francji zrzeszonych jest jeszcze mniej pracowników, ale tamtejsze centrale są w stanie zorganizować protesty, które paraliżują cały kraj.

Pozostało 86% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.