Po wielu złych, dołujących, a czasem wręcz tragicznych wiadomościach, jakich wysyp mieliśmy w ostatnich miesiącach – nadciąga fala kryzysu, drożeją papierosy, prezydent Bronisław Komorowski zgolił wąsy, a funkcjonariusze AT potrafią jedynie działać przez zaniechanie (za to nie umieją skakać przez płoty) – nareszcie jest jedna dobra.
I nie próbuję szydzić. Choć może to tak wyglądać, gdyż sytuacja, kiedy mam pochwalić urzędującego ministra, bardzo mnie konfuduje i z trudnością cedzę słowa. Ale niech będzie: brawo Barbara Kudrycka. Pomysł, aby wspomagać likwidację słabszych i mniejszych szkół wyższych, jest bardzo sensowny. Zwłaszcza tych publicznych, bo prywatne zlikwidują się same powodowane koniecznością dziejową: demografią i finansami.
Likwidacja tych wszystkich uczelenek, kiepskich uniwersytecików oraz zamiejscowych ośrodków dydaktycznych, gdzie mało zdolni studenci słuchają tego, co im mają do powiedzenia kiepsko wykształceni wykładowcy (np. ci, którzy skończyli dziesiątki lat temu WAT, a teraz nauczają, jak powinna wyglądać obronność), przynieść może same zyski.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.