Osiecki: Oto jak uczy MEN. Kreatywnego myślenia

3 września 2012

Jak pokazują nasze projekcje, jeśli szybko coś się nie zmieni, to za dwa lata do pierwszej klasy pójdzie dwa razy więcej sześciolatków i siedmiolatków niż obecnie. To oznacza, że albo trzeba będzie zwiększać zatrudnienie nauczycieli w szkołach tylko dla jednego rocznika, albo poziom nauczania spadnie. MEN ma teraz trochę czasu, by spokojnie się zastanowić, co z tym fantem zrobić.

Ma do wyboru trzy wyjścia. Po pierwsze, pełny odwrót od reformy i powrót sześciolatków do zerówek, co pewnie raczej nie wchodzi w grę. Po drugie, wprowadzenie na stałe obecnego stanu dowolności dla rodziców w wysyłaniu sześciolatków do zerówki lub pierwszej klasy – co miałoby sens, jeśli weźmiemy pod uwagę liczne wolty resortu w sprawie sześciolatków. Wreszcie, po trzecie, przygotowanie i zaprogramowanie całej operacji od początku przez ułożenie precyzyjnego harmonogramu wysyłania sześciolatków do pierwszej klasy w ramach przymusu szkolnego. Na przykład przez dodawanie jednej trzeciej rocznika co roku i rozłożenie reformy na trzy lata z odpowiednim uprzedzeniem rodziców. Ważne jednak, by jakiś wybór został dokonany do końca roku. Inaczej kolejny rocznik rodziców będzie się zastanawiał, czy dzieci wysyłać już w tym roku, czy jeszcze poczekać.

Pozostało 47% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.