Nauczyciel zamiast skupić się na pracy z uczniami, zajmie się zbieraniem funduszy dla szkoły i zostanie jej PR-owcem. To efekt zmian, które wprowadził resort edukacji, a twórczo interpretują dyrektorzy placówek.
Pozyskiwanie wyposażenia dla pracowni przedmiotowych, współpraca z parafią i radą gminy czy przygotowywanie prezentacji multimedialnych na potrzeby PR-owskie szkoły – od takich kryteriów może zależeć awans zawodowy i pensja nauczyciela. Wbrew pozorom to nie MEN zmusza ich do takich działań. Resort co prawda zmienił system oceny pracy pedagogów, ale określił tylko ogólne kryteria, które powinien wziąć pod uwagę szef placówki oświatowej. W znowelizowanej Karcie nauczyciela MEN zobowiązało dyrektorów do tego, by generalne wytyczne uszczegółowili tak, żeby uwzględnić specyfikę pracy w danej szkole. Zarządzającym miało to zapewnić więcej swobody. Dla nauczycieli oznacza jednak więcej problemów. W jednym z przesłanych do redakcji regulaminów oceniania znalazł się choćby wymóg promowania szkoły w internecie, w innym organizowania warsztatów z zakresu psychologii rozwojowej dla rodziców. W kolejnym lepszą ocenę dostanie ten nauczyciel, który po pracy za darmo prowadzi dodatkowe zajęcia z uczniami.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.